Miniaturzystka
-Jessie Burton
tłumaczenie:Anna Sak
tytuł oryginału: The Miniaturist
wydawnictwo:Wydawnictwo Literackie
data wydania:6 listopada 2014
liczba stron:464
moja ocena: 8+/10
Każdy z nas został kiedyś rzucony na głęboką wodę. Pamiętam swój pierwszy dzień w przedszkolu. Nigdy wcześniej nie rozstawałam się z rodzicami i był to dla mnie wstrząs. Tym bardziej, że miało być super. Skończyło się na tym, że płakałam przez cały dzień. Nawet jak wróciłam do domu.
Jednak moja mała zmiana środowiska nie może się równać z skokiem na głęboką wodę bohaterki. Nella jak przystało na porządną damę siedemnastego wieku, nie znając za dobrze swojego nowego męża, wyjeżdża do jego domu w Amsterdamie, żeby zająć się gospodarstwem. Niestety, od przekroczenia progu, czekają na nią same rozczarowania.
,,Wszyscy przez lata tkwimy w niewidzialnych klatkach, których pręty zrobione są ze zbrodniczej obłudy.''
Myślę, że Nella jest najbardziej przejrzystą postacią z książki. Reszta mieszkańców Amsterdamu miała ukryte tajemnice. Kiedy myślałam, że dana postać mnie niczym nie zaskoczy, nagle następował wzrost akcji i debiutantka wykładała swoje karty na stół. Bardzo polubiłam nową rodzinę Nelli, choć muszę przyznać, że nie od początku. Najbardziej żałowałam, że autorka nie skupiła się bardziej na tajemniczej Miniaturzystce. Jej rola była znacząca, a autorka poświęciła jej zaledwie kilka zdań. Ubolewam.
Na szczęście nie mam co narzekać na innych bohaterów.
,,Miniaturzystka liczy prawie 500 stron, a mimo tego przeczytałam ją w kilka dni. Na początku, kiedy już poczułam klimat siedemnastowiecznego Amsterdamu autorka z każdą stroną zaskakiwała mnie coraz bardziej.
Co prawda, napięcie może nie trwało od początku, ale kiedy się już pojawiło skończyło się na ostatnich stronach, a u mnie jeszcze dalej. Jessie Burton stworzyła wyjątkowy magiczno- tajemniczy klimat, a przy tym poruszyła nie dość że kontrowersyjne, to dodatkowo trudne tematy. Całość wplotła w głębsze przemyślenia bohaterów. I wiecie co, nigdy bym nie uwierzyła, że jest to debiut. Historia mnie oczarowała, a szczególnie pod koniec lektury mój system emocjonalny był nieźle dotknięty. Dodatkowo autorka postanowiła poświęcić jeszcze kilka chwil staremu Amsterdamowi i przygotowała różne gratki dla czytelników
,,Za czym wszyscy gonimy? - zastanawia się Nella. Za życiem, odpowiada sama sobie, chcemy wyzwolić się z tych niewidzialnych więzów, o których Johannes wspomniał w swoim gabinecie, albo przynajmniej osiągnąć szczęście, tkwiąc w nich."Mam nadzieję, że autorka wróci do historii Nelli, ponieważ bardzo się z nią związałam i jestem naprawdę ciekawa jak poradzi sobie z wyzwaniami rzuconymi przez Jessie Burton. Nie mogę pominąć, że zakończenie było częściowo otwarte, więc autorka pewnie nie wyklucza kolejnych tomów.
I marzę, żeby dowiedzieć się czego więcej o tajemniczej Miniaturzysce. Tak więc będę czekać :)
Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Wyzwanie biblioteczne
Z uśmiechem przez świat
