.nag

sobota, 13 grudnia 2014

Paczuszka- wymianka u Królowej

Wczoraj po przyjściu ze szkoły, czekała na nas miła niespodzianka- paczuszka świąteczna, którą przygotowała dla nas Magda. 


Wiem, że Fenko namawiała nas na otworzenie prezentów w święta, ale my nie jesteśmy cierpliwe. 


Nie dość, że paczka ślicznie zapakowana, to jeszcze piękne wnętrze.

I tym sposobem na naszych półkach elegancko prezentują się trzy nowe nabytki. 
Mój brat nie wytrzymał i porwał mi naklejkę- choinkę, która już jest przyklejona do jego okna. Ale filcowe aniołki zostają u mnie:) Zresztą kisiel i karteczki do zaznaczania cytatów też.  


Musimy przyznać, że Magda świetnie trafiła z prezentem. Szczególnie z kartką:) 

Bardzo lubię takie wymianki i ci, którzy w tej udziału nie wzięli, mogą żałować.

A my jeszcze raz dziękujemy Magdzie:)  

Nasza paczka również poszła w świat, więc niech odbiorca się szykuje na pokaźnych rozmiarów przesyłkę. 

wtorek, 9 grudnia 2014

7 faktow o mnie


Zostałyśmy nominowane przez Anna P. , za co dziękujemy :) I jak zwykle przepraszamy, że na odpowiedzi trzeba było tak długo czekać. 



7 faktów o nas
 (z Królem Julianem)  

 Anka:
1: Jestem rannym ptaszkiem. Bez problemów funkcjonuję o piątej czy szóstej. Teraz, kiedy jestem już przyzwyczajona, że wstaję do szkoły o szóstej, budzę się automatycznie, bez budzika:)
Ta "umiejętność" przeszkadza w wakacje - wstajesz o 6, a zasypiasz o 22. 


Diana:

 1: Uwielbiam milutkie i ciepłe skarpetki. Bez nich nie mogę zasnąć. Nawet latem, kiedy jest w nocy ponad dwadzieścia stopni nie mogę się bez nich obejść. Może to przez to, że często mam lodowate stopy. Jednak muszę podziękować swojemu Mikołajowi, ponieważ zatroszczył się o mnie. Popatrzcie jakie piękne skarpetki mi kupił:



D2: Uwielbiam grać w karty. Razem z Anką i kolegą z klasy spędzam długą przerwę na grę w Pana. Mam nadzieję, że przysłowie ,,Kto nie ma szczęścia w kartach, ten ma szczęście w miłości" nie sprawdzi się w moim przypadku.


A2: Miałam być chłopcem. Podobno niezłe kopałam w brzuchu mamy.W pierwszych miesiącach ciąży mówili mi Łukaszku.  Tato wychowywał mnie na chłopczyce- kopanie w piłkę, domowe karate i te rzeczy. Nauczył mnie, tego, żebym sobie jakoś radziła. I sobie radziłam. Do pewnego dnia, kiedy miałam 5 lat i chciało mi się pić, podczas gdy tato malował płot. I co zrobiłam?? Wypiłam niecałe pół butelki denaturatu. Nie muszę mówić, że tacie się nieźle oberwało, a ja wylądowałam w szpitalu.



D3: Dwa lata temu byłam uzależniona od Simsów. Nie żartuję. Nie czytałam, nie uczyłam się tylko grałam w tę grę. Cztery godziny spędzone przed komputerem mijało, jak z bicza strzelił. A moim ulubionym zajęciem było podpalanie simów. Spokojnie możecie mnie nazwać sadystką.


A3. Mam pecha do zwierząt. Zwykle jak gdzieś wychodziłam, gołębie obierały mnie na swój cel. Teraz na szczęście zdarza się to rzadziej. 
Miałam 3 koty. Po 5 miesiąc pierwszego ktoś otruł. Drugiego po niecałym roku przejechał samochód, a trzeci po półtorej roku zniknął bez śladu. Teraz jestem szczęśliwym posiadaczem kocura Tymoteusza. Jak na razie pobił rekord. Jest z nami przez  rok i 11 miesięcy



D4: Moją ulubioną perfumą jest Playboy. Z tej serii mam żel pod prysznic, mgiełkę, dezodorant i perfumę. Po wf-ie pożyczam wszystkim dziewczynom dezodorant, dzięki czemu następna klasa ma miłą niespodziankę.


A4: Kolekcjonuję pocztówki, ulotki i bilety z filmów, na których byłam. Czyli wszystko, co może mi o czymś przypominać. Potem przykuwam je na swoją korkową tablicę. Jest już prawie zapełniona. 


D4: Mam ścisły umysł. W szkole najlepiej radzę sobie na lekcjach matematyki. Teraz możecie mi zazdrościć :)


A5: Zjadam końcówki wyrazów. I ogólnie mówię niewyraźnie. Często osoby, z którymi spotykam się po raz pierwszy nie rozumieją mnie. Mam to po tacie:)

D5: Nie mam facebooka. Oczywiście kiedyś miałam swój profil, ale nie spodobało mi się to całe lajkowanie, komentowaie itp. Możliwe, że moja niechęć jest związana z małą ilością znajomych.


A6: Jestem wegetarianką. Mniej więcej od szóstego roku życia. Była wtedy głośna afera, że świnki idą na rzeż bez ogłuszenia. Moja mama wieczorem oglądała z tych wydarzeń relację, a ja musiałam się obudzić. Do dzisiaj pamiętam biedne świnki.
Oczywiście rodzice mnie okłamywali i dawali do jedzenia "mięso sojowe". Czyli białe z kurczaka. Dopiero zorientowałam się kilka lat temu i od tego czasu jem tylko ryby.


D6: Uwielbiam się śmiać, ale tylko dwa kabarety mogą mnie rozbawić do łez: Kabaret Młodych Panów i Smile. Kto jeszcze nie zna chociaż jednego ich skeczu powinien szybko to zmienić. Naprawdę warto.

A7: Jestem ogromną fanką Króla Juliana i siatkówki. Co do drugiego, mój ukochany, rodzinny zespół to Asseco Resovia Rzeszów. Niestety, na karnety w tym roku się nie załapałam. Może uda się w następnym:) A tak zostaje mi mecz w tv.
A co do Juliana. Jak można go nie kochać?? Oglądam z bratem Pingwiny z Madagaskaru i zawsze z pokoju telewizyjnego słychać nasze śmiechy.


D7: Brat chciał mnie wychować na chłopczycę. Kupował mi dresy, a nawet dał mi rękawice bokserskie i trochę mnie podszkolił w biciu się. Na szczęście nie udało mu się, ale przez niego mam niechęć do spódnic i sukienek. Moja klasa będzie miała przyjemność po raz pierwszy i ostatni zobaczyć mnie w sukience na komersie.


Mamy nadzieję, że nie zanudziłyśmy Was.

Do zabawy nominujemy:

 1.Potwory i spółka
2. Chabrowa
3. Fenko
4. Ayumi O
5. Ines Lavender




sobota, 6 grudnia 2014

Teoria wieloświatów

Wszechświaty






tłumaczenie: Bożena Topolska
tytuł oryginału: Multiversum
wydawnictwo: Dreams
data wydania: 20 sierpnia 2013
liczba stron: 272



ocena:9-/10


















Według teorii wieloświatów istnieją równoległe światy. Różniące się od siebie niewielkimi zmianami. Gdzieś w kosmosie może istnieć takie samo miasto, jak Twoje. Tylko, że Ty będziesz tam kimś innym. Może wybrałaś/eś inną ścieżkę kariery. Wygrałaś/eś konkurs ogólnokrajowy, a tutaj zajęłaś/eś drugi albo trzecie miejsce. Czyż nie byłoby fajnie podróżować między dwoma rzeczywistościami. Dzięki książkę Leonarda Patrignaniego możemy przekonać się, jakby to było.






Alex Loria i Jenny Graver rozmawiają ze sobą od czterech lat, ale nie przez komórkę, czy gadu-gadu. Używają do tego swoich umysłów. Teraz chcą się spotkać i mieć pewnością, że istnieją na prawdę. Tylko jest jeden problem i nie jest on tego typu, że rodzice nie pozwalają, albo że chłopak  jest wampirem. Nie. Ten problem jest znacznie trudniejszy do obejścia. 
 
 
Po pierwsze jestem bardzo zadowolona, że wydawnictwo nie zmieniło oryginalnej okładki. Jest po prostu piękna. Papier użyty w tej pozycji  jest inny. Nigdy jeszcze nie czytałam książki mającej tak grube kartki (nie licząc bajek dla dzieci i encyklopedii). To pewnie przez to cena książki wynosi aż 44,90 zł. Ja na szczęście nie musiałam wyłożyć ani grosza z mojego portfela. Dzięki mojej bibliotece miejskiej. Uważam, że gdyby przyszło mi zapłacić za tę książkę to z pewnością nie czułabym, że były to zmarnowane czterdzieści pięć złoty. 
 
Nie raz łapałam się na tym, że kiedy już leże w łóżku i próbuję zasnąć to zastanawiałam się, co się stanie na następnie stronie powieści. Ja mam tak tylko z naprawdę dobrymi książkami. Gdyby przyszło mi wymieniać pozycję przy których towarzyszyło mi to uczucie ciekawości to nie byłaby to długa lista. 
Jestem bardzo zadowolona z faktu, że wszystko zostało bardzo klarownie wytłumaczone. Bądź, co bądź, ale ta teoria nie należy do łatwo wytłumaczalnych. Jednak w ,,Wszechświatach" wszystko było wytłumaczone na chłopski rozum.

Oczywiście znalazłam minus. Denerwował mnie fakt, że głównie bohaterowie latali sobie z Australii do Europy bez żadnych konsekwencji. Trzy tysiące za bilet pożyczy kolega - haker. Rodzice, jak wreszcie się pojawisz, nie robią zamieszania. Chciałabym, żeby było tak w rzeczywistości. Ale niestety to nie możliwe. Raz wyjdę do koleżanki bez meldowania się i już dostaję porządny ochran. Jestem ciekawa, jak by było z wycieczką do Melbourne. Może jestem zbyt surowa i niektórych rodziców to naprawdę nie rusza. Jednak czytając tę powieść byłam w stu procentach pewna, że rodzicom bohaterów zależy na ich dzieciach.
 
Mimo tej jednej wady, polecam wszystkim. Tym, którzy jeszcze nie słyszeli o teorii wieloświatów i tym, którzy są z nią zaznajomieni.

środa, 3 grudnia 2014

Kobieta kot

Dziewięć żyć Chloe King. Upadła













tłumaczenie: Bożena Jóźwiak
tytuł oryginału: The nine lives of Chloe King. The Fallen
wydawnictwo: Filia
data wydania: 20 marca 2013
liczba stron: 300
ocena:5+/10









 







Nie planowałam przeczytania tej książki, ale jak ją zobaczyłam w bibliotece stwierdziłam, że ja- kociara powinnam przeczytać tę pozycję. Czy dobrze zrobiłam? Sama nie jestem pewna.



Chloe King jest normalną nastolatką do czasu... (Początek zaczyna się bardzo typowo, ale przynajmniej akcja nie rozpoczyna się początkiem roku szkolnego, jak to często bywa. ) Kiedy w szesnaste urodziny przytrafia się jej coś niemożliwego, coś w niej się budzi. Kot. Od teraz Chloe odnajduję w sobie niebywałe talenty.

 Autorka napisała świetny wstęp do trylogii, ale to tylko wstęp. Kończąc czytanie książki czułam, jakbym przerwała ją w połowie. Ba, w jednej czwartej. Prawdziwa akcja jeszcze się nie rozpoczęła. Można było odczuć, że pierwszy tom to tylko wstęp do trylogii. Miał zachęcić do sięgnięcia po pozostałe tomy. Jak odcinek pilotażowy w serialu. Zawsze krótki i ma za zadanie zarysować fabułę, a nie sprawić, że od razu pokochamy dany serial.
Oczywiście w powieści pojawił się trójkącik. Nawet na początku był jeszcze jeden chłopak. Nie wiem, jak to mogę nazwać. Czworokącik? Muszę przyznać, że jeszcze się z tym nie spotkałam.
Z pewnością Liz Braswell pokazała coś nowego. Jeszcze nie było książki, w której super bohaterka/bohater był/a kotem. 
Książka wchłaniało się błyskawicznie. Z kilku powodów: duża czcionka, duże akapity (na górze, na dole i z boku) i duża ilość dialogów.
Wiele nie spodziewałam się po tej pozycji i dobrze, ponieważ nie rozczarowałam się, ale też nie byłam przyjemnie zaskoczona.

Z tyłu książki jest napis, że powstał serial na podstawie tej serii. Obejrzałam połowę pierwszego... odcinka i mam dość. Książka była bardzo naciągana, ale film to już lekka przesada. Nie wierzycie? Popatrzcie na zdjęcie obok i oglądnijcie zwiastun. Spotkałam się z opiniami, że serial jest dużo lepszy od książkowej wersji. Ja się całkowicie z tym nie zgadzam, ale może to tylko moje odczucie.

Z pewnością nie będę dużo myśleć o tej powieści, czy o samych bohaterach. Nie poczułam do nich sympatii, co dla mnie jest dużym minusem. Nie planuję sięgnięcia po następne tomy, ale może zmienię zdanie po przeczytaniu kilku/kilkunastu pozytywnych opinii drugiej części.

Ekranizacji nie polecam, a książkę tylko tym, którzy lubią książki dla nastolatek lub są wielkimi kociarzami i marzą, żeby stać się zwinnym kociakiem. 







 
                                                   Komu spodobał się ten zwiastun to na pewno zachwyci go książka.




poniedziałek, 1 grudnia 2014

Podsumowywanie listopada


  Czy tylko mnie dobija pogoda za oknem?? Nie dość, że zimno, wietrznie, to na dodatek śniegu brak. Ja się pytam jakim prawem. A wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze ? A to, że w takim zimnie mogę nosić tylko jedną rękawiczkę. 
Na kochanym paluszku jest gips. Duży. na tyle, że na resztę palców rękawiczki nie mogę ubrać. 

 W każdym razie, w moim domu zaczyna panować świąteczny nastrój. Nawet kotu się udzieliła:) 

 Co jeszcze u nas słychać? Teoretycznie nic nowego. W szkole za tydzień będą egzaminy próbne. Ja ich niestety nie napiszę. A i tak mam duże zaległości. 

Biorę również udział w wymianie świątecznej u Fenko. Zapraszam do przyłączenia się:) 



No i nasze wyniki:

Ja:
4. Billie




Wyniki rozdawajki:
Sylwka S.

Gratulujemy. Czekamy na e-mail z adresem.:) 


No i oczywiście, życzymy góry prezentów pod choinką:) 


Mam jeszcze do Was jedno pytanie. Chodzi mianowicie o mój palec. Złamałam go skośnie. W piątek byłam u lekarza (młodego), który ściągnął mi pierścienie, ale gipsu jeszcze nie. Noszę go już 5 tydzień, a na wizytę umówiona jestem 29 grudnia. Tylko, że ten paluszek jest trochę krzywy i nie mogę do zginać, czy przesuwać. A teraz do sedna- Czy powinnam złożyć wizytę prywatną jakiemuś doświadczonemu lekarzowi, czy nie??? Bo nie powiem, trochę się martwię. 

Marcowe mole