Dopóki nie powiem do widzenia - Susan Spencer-Wendel
tłumaczenie: Anna Bereta-Jankowska
tytuł oryginalny: Until I Say Good-Bye. My year of Lyving with Joy
wydawnictwo: Pascal
liczba stron: 400
ocena:8/10
,,Nie płaczę, bo wiem, że gdybym zaczął, łzy już nie przestałby płynąć"
Susan choruję na ALS, czyli obumieranie mięśni. (W książce jest to trochę bardziej skomplikowanie wytłumaczone.) Bohaterka, tak jak chyba każdy z nas, myślała że śmierć do niej zawita za dobre kilkanaście lat, lecz diagnoza ocuciła ją z tego. Na początku przechodzi fazę wyparcia, która szybko mija. Potem zastanawia się, czy nie popełnić samobójstwa, ponieważ wie, że za niedługo nie będzie nawet sama móc kontrolować przełykania. Nie chciała być ciężarem dla bliskich. Zmieniła jednak zdanie ze względu na dzieci. Bała się, że pomyślą, że jest słaba, a ona taka nie była. Postanawia zasiać ogród wspomnieć dla bliskich, żeby później u nich kwitły.
Susan spencer była adoptowana i nigdy nie poznała swoich biologicznych rodziców. Teraz postanawia, że nadszedł czas, żeby to zmienić.
Odwiedza miejsca, które są ważne w jej życiu wraz z przyjaciółką. Decyduję, że pojedzie z każdym jej dzieckiem w miejsce, które samo sobie wybierze. Na koniec chce się czymś zająć. Zaczyna pisać książkę, żeby pozostawić ją bliskim i jednocześnie pozbyć się problemów finansowych.
Bohaterką, a za razem autorką jest tak sama osoba, co czyni książkę bardziej wyjątkowa. Wiemy, że to działo się na prawdę.
Autorka bierze przykład z Lou Gehrig, który też chorował na tę samą chorobę. Był sportowcem, a ALS odebrało mu przyjemność ze sportu, ale był szczęśliwy. Susan wie, że ona ma więcej szczęścia. Choroba nie odebrała jej talentu do pisania.
,,Pisz o sile - zagrzebywałam się do walki, siedząc pod dachem mojej chatki. - Nie pisz o chorobie, pisz o radości."
Tworzy listę drobiazgów, które kocha:
superseksowne 10-centymetrowe szpilki
chwile, kiedy nikt w domu nie wrzeszczy
gorąca kąpiel w wannie
frezje: ten zapach, te kolory
latte z odtłuszczonym mlekiem
dobre, schłodzone wino
i wiele innych
Według autorki każdy powinien zrobić sobie taką listę i ja się z nią zgadzam.
,,Nie płacz, że coś się skończyło, ciesz się, że się zdarzyło."
Susan wierzy w Boga i cuda, jednakże nie szuka lekarstwa. Nie chce zmarnować danego jej czasu na najprawdopodobniej bezsensowne poszukiwania. Każe swoim bliskim, żeby po jej śmierci żyli dalej.
Polecam wszystkim tę książkę, która podnosi na duchu, jest radosna, bez strachu i rozpaczy. Dlaczego daje taką ocenę? Ponieważ podobało mi się, ale ja nie gustuje w tym gatunku oraz było coś jeszcze.
Jeden minut. Mianowicie wydarzenia nie były opisywane chronologicznie. Często autorka wracała do wcześniejszych wydarzeń i trudno było się połapać, w jakim momencie życia bohaterki właśnie się znajdujemy. Jednakże uważam, choć książkę przeczytałam tylko dlatego, że nudziło mi się na wyjeździe, to było warto.
Jeden minut. Mianowicie wydarzenia nie były opisywane chronologicznie. Często autorka wracała do wcześniejszych wydarzeń i trudno było się połapać, w jakim momencie życia bohaterki właśnie się znajdujemy. Jednakże uważam, choć książkę przeczytałam tylko dlatego, że nudziło mi się na wyjeździe, to było warto.
I na koniec:
,,Ciesz się tym, co masz.
Kiedy zorientujesz się, że niczego ci nie brakuję, cały świat będzie należał do ciebie."
