.nag

niedziela, 1 marca 2015

Nawet przeznaczeniu przyda się pomocna dłoń



Love, Rosie
-Cecelia Ahern



tłumaczenie: Joanna Grabarek
tytuł oryginału :When Rainbows End
wydawnictwo:Akurat
data wydania: 3 grudnia 2014
liczba stron: 512
wydanie drugie
moja ocena: 8/10



   Po kilku tygodniach odkładania "na później", wreszcie udało mi się poznać twórczość sławnej autorki. Przyznaję się bez bicia, że pomimo tego, że książka jest w bibliotece, musiałam posiadać własny egzemplarz. A to przez mojego ukochanego aktora na okładce:)


  Alex i Rose są przyjaciółmi od czasu, kiedy dzielili ze sobą szkolną ławkę. Mijają lata, a ich relacje są nienaruszone. Wszyscy po cichu mają nadzieję, że ta nierozłączna para jeszcze bardziej pogłębi więzi. Niestety, Alex zmuszony jest do przeprowadzki za ocean, a ich przyjaźń jest wystawiona na ogromną próbę. Ale przeznaczenie nie chce zapomnieć o tej dwójce.

Love, Rosie by itslopez

,Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy się to zdarza, jesteśmy zaskoczeni. To jedyna rzecz w naszej egzystencji, której możemy być pewni, ale często łamie nam serce."

   Kiedy tylko otwiera się książkę, ukazuje się nam jej wyjątkowa zawartość- listy i e-maile, żadnych dialogów czy monologów. Po raz pierwszy spotkałam się z taką formą i byłam bardzo ciekawa, czy autorce uda się przekazać to, czego dowiadujemy się z rozmów z drugim człowiekiem. A przede wszystkim tego, czy uda mi się zżyć z bohaterami, których znam tylko z listów.


  Moje obawy zostały rozwiane już po pierwszych rozdziałach. Bardzo zżyłam się z Alexem i Rosie i razem z nimi rozpaczałam, kiedy decyzja o przeprowadzce  okazała się nieunikniona. Choć przyznaję, że później zaczynali mnie irytować. Zastanawiałam się, jak można mieć takiego pecha i tyle niedomówień w relacji. Jak Rosie "szła do przodu", chcąc pogłębić stosunki z Alex'em, on się wycofywał. I na odwrót.
Ze wszystkich postaci najbardziej polubiłam córkę Rosie- Katie. Dzięki jej wybrykom ( z sokiem) miałam ogromny ubaw. Zadziorna jak mamusia:P Nie mogę również zapomnieć o ulubionej przyjaciółce Rosie, Ruby. Świetna kobieta i koleżanka- zawsze spierała i kibicowała Rosie, a przy tym była wyluzowana.

,,Nikt nie ma idealnego życia. Nie wyobrażaj sobie, że tylko nad Twoją głową wiszą czarne chmury, inni zaś widzą słońce. Wielu ludzi czuje się podobnie. Po prostu musimy się nauczyć korzystać z tego, co przynosi życie."

 

  Autorka nie porusza w książce wyszukanych tematów, a pomimo tego powieść jest wyjątkowa i ma w sobie coś magicznego. Widać, że Cecelia Ahern jest profesjonalną pisarką, kiedy czyta się ,,Love, rosie". Język jest prosty, a listy i e-mail'e przesiąknięte humorem.
Nie było czasu na nudę, ponieważ co jakiś czas na drodze przyjaciół stawały nowe przeszkody. Przez kilka chwil naprawdę myślałam, że to koniec historii, a tu bum! Zmiana kierunku fabuły i nowe możliwości stawały otworem.

 Przy ,,Love, Rosie" spędziłam cudowne chwilę i jestem pewna, że innym równie mocno spodobają się poplątane losy Alex'a i Rosie.

Póki co, muszę czekać aż w internecie pojawi się ekranizacja. Mam nadzieję, że Ruby pozostanie sobą:)




Kiedyś przeczytam
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Okładkowelove

33 komentarze:

  1. Uwielbiam książki C. Ahern i z wielką przyjemnością czytałam "Love, Rosie" Po raz kolejny nie zawiodłam się na jej powieści. Na ekranizację również się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnej książki Ahern, jednak do tej w ogóle nie ciągnie.
    Mam na swojej półce Pamiętnik z przyszłości (?) (czy jakoś tak) i jeszcze go nie przeczytałam :)
    Cieszę się, że ci się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że uda mi się szybko ją przeczytać. Jeszcze bardziej zachęciłaś mnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Love, Rosie" już czeka na półce, więc na pewno w najbliższym czasie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno przeczytałam i pokochałam praktycznie od pierwszego wejrzenia. Książka jest nawet bardziej zagmatwana od filmu, ale na filmie też wypłaczesz wiadro łez. Przynajmniej ja. ;)
    Jeśli byś chciała, to u mnie na blogu znajdziesz moje wrażenia po lekturze
    Zapraszam do siebie,
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Również polubiłam tę książkę. Ich losy są zdecydowanie POPLĄTANE. Taka prosta sprawa i żeby tak utrudniać? xD Film - z tego co wiem - jest już dostępny w internecie. Obejrzałam i jest całkiem niezły. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dużo razy się irytowałam na tą dwójkę za to, że tak poplątali sobie los. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale zamierzam. :)

      Usuń
  7. Ciągle odkładam lekturę "Love, Rosie", chociaż film mnie oczarował. Boję się trochę, że nie zżyje się tak jak z filmem - opowiedzenie tak poplątanej, skomplikowanej historii z pomocą listów i maili nieco mnie... niepokoi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli miałabym być szczera, to również obawiałam się, że nie zżyję się z bohaterami i historia będzie zbyt poplątana, ale wyszło fajnie.

      Usuń
  8. Co raz bliżej mi do sięgnięcia po nią. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę czytałam, ale tak średnio mnie się podobała. Wolałabym, aby była napisana ''normalną'' narracją, a nie w formie listów, maili, sms itp. Ponieważ taka forma przekazu zupełnie do mnie nie trafiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiałam się tej formy, ale bardzo przypadła mi do gustu:)

      Usuń
  10. Mnie też."Love, Rosie" zauroczyła. Taka ciepła, przyjemna, ale jednak życiowa książka. Potwierdzam, że film jest równie magiczny, chociaż sporo różni się od papierowego pierwowzoru. Lily i Sam naprawdę spisali się na medal! Z tego co wiem można już go zobaczyć w Internecie. Sprawdź na zalukaj.tv ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, faktycznie jest:) Już wiem, co będę robić w weekend.

      Usuń
  11. Zaczęłam czytać książkę i w środku poszłam na film do kina.... i teraz ciężko mi wrócić do niej :] Może w późniejszym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też bardzo lubię tego aktora!
    Bardzo chcę przeczytać - widziałam film i jestem jeszcze bardziej ciekawa książki

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo wszystko nie dla mnie, ale może obejrzę film :D

    OdpowiedzUsuń
  14. tą książkę chętnie bym przeczytała. Zastanawia mnie również film. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo miło wspominam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie to nie mogę się za nią zabrać ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewno obejrzę film - tego możesz być pewna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta ksiązka czeka u mnie na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mądry tekst, tam na górze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam bardzo wiele dobrego na temat tej książki, więc może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. właśnie kończę czytać i jestem zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. czytałam, bardzo, bardzo mi się podobała - uwielbiam książki Ahern

    OdpowiedzUsuń
  23. Również czytałam książkę i polecam :)

    http://recenzje-ksiazek-patricia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Na razie oglądałam tylko film i naprawdę mi się spodobał ;)

    http://recenzjemysterieux.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. mnie troszkę drażniło to natężenie przykrych sytuacji w książce. Czekałam na więcej pozytywów w środku historii.... Wolę inne powieści autorki

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham tę książkę, ale ja generalnie kocham Ahern.nawet jak napisze badziew to pewnie nie zauważę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja mam nadzieję, że książka jest lepsza niż zwiastun filmu. Niespecjalnie ciągnie mnie do tej powieści, aczkolwiek forma jej napisania jest rzeczywiście dość ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twoje przybycie
A my teraz wierzymy skrycie,
że jeszcze nieraz do nas wpadniesz
i kolejną recenzje szybko chapniesz:)

Marcowe mole