.nag

piątek, 29 maja 2015

Przeciwieństwa się przyciągają (Book Tour)

Eleonora i Park








tłumaczenie: Magdalena Zielińska
tytuł oryginału: Eleanor & Park
wydawnictwo: Znak 
data wydania: 16 marca 2015
liczba stron: 340
ocena: 7/10







   Dużo jest książek, w których dwójka bohaterów zakochuję się od pierwszego wejrzenia. Najczęściej jest to schematyczna para. Niepewna siebie dziewczyna, która cieszy się, że przystojny chłopak zwrócił na nią uwagę oraz niebezpieczny playboy, który może mieć każdą dziewczynę. Rzadko się jednak zdarza, że bohaterowie powoli się w sobie zakochują i nie mają typowego wyglądu. Sam pomysł, żeby główna bohaterka miałaby mieć nadwagę jest nie możliwy. Jednak Rainbow Rowell skończyła ze schematami i stworzyła ,,Eleonorę i Parka".https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/de/2e/48/de2e4817b0321f12be1b086149c45950.jpg

   Eleonora jest pulchna, piegowata i do tego ruda. Zaczyna naukę w nowej szkolę, a bycie nową szczególnie z takim wyglądem nie jest łatwe.
   Park jest Koreańczykiem, który uwielbia chodzić w czerni, kocha czytać komiksy i słuchać kaset. Kiedy ona wsiada do szkolnego autobusu i nikt nie chce z nią usiąść on jej ,,pomaga":  ,,-Kurwa, po prostu u s i ą d ź wreszcie."  Ich znajomość nie zaczyna się dobrze, ale mają codziennie pół godziny w autobusie, żeby ocieplić relację.  

    Słowa na odwrocie książki: ,,Dwoje outsiderów jedna niezwykła miłość" nie były zachęcające. Po takim zdaniu można się spodziewać nudnej książki o zakochanej dwójce nastolatków. Gdyby nie akcja Book Tour, którą rozpoczęła Natalia z bloga Książkowe Kocha, Nie Kocha, pewnie nie sięgnęłabym po tę książkę. Jednak gdy nadarzyła się okazja to chciałam spróbować i cieszę się, że to zrobiłam.

   Rainbow Rowell wykreowała świetnie bohaterów. Wydawali się tacy prawdziwi. Poza tym ich związek był również bardzo wiarygodny. Czytając książkę wiedziałam, że to właśnie tak w większości przypadków zakochują się ludzie. Widząc zdjęcie autorki pomyślałam sobie, że kreując Eleonorę myślała o sobie, ponieważ bohaterka powieści była bardzo podobna do autorki. Jestem ciekawa, czy naprawdę wzorowała się na sobie. Może też w liceum miała takiego chłopaka, który pomógł jej w autobusie.

   Spodobało mi się, że Rowell wplotła też inny wątek oprócz miłosnego. Nie chce pisać jaki, bo lepiej dowiedzieć się o nim w trakcie czytania. Jest się przez to w większym szoku. Mogę tylko zdradzić, że przez to ,,Eleonora i Park" była smutna i wzruszająca.
    Co dziwne akcja książki miała miejsce w 1986 roku. Dlatego pisałam na początku, że Park słuchał kaset. Jednak nie mogłam sobie tego wyobrazić. Cały czas widziałam bohaterów w współczesnym liceum. Może to przez to, że autorka słabo podkreśliła czas akcji, albo po prostu to z tego powodu, że nie miałam styczności z latami '80.

  Najbardziej podobał mi się początek i końcówka książki. Środek zdecydowanie zaniżał poziom lektury. Wydawał mi się taki słodki. Zbyt cukierkowy. Jednak pod koniec było dużo akcji, więc oceniam mimo wszystko tę powieść bardzo wysoko. Chociaż nie spodobało mi się, że zakończenie było otwarte, czyli każdy musiał sobie sam zgadnąć, jak potoczyły się losy bohaterów. Nie przepadam za tym.

   Oprócz trochę przesłodzonego środka i otwartego zakończenie, nie spodobał mi się nie przetłumaczony fragment książki z hiszpańskiego. Jakby tłumacz myślał, że wszyscy rozumieli ten język lub sam nie umiał i nie chciał się wysilać. Ja uczę się w szkolę niemieckiego, więc nie miałam bladego pojęcia o co chodzi. Były jednak to małe minusy, więc bardzo przyjemnie spędziłam czas przy tej książce.

  ,,Eleonora i Park" była smutna, ale i z radosnymi momentami. Nie schematyczna, pokazującą powolną drogę do zakochania. Mogę tylko szczerze polecić.



  ,,Myślisz, że wystarczy kogoś mocno tulić, żeby być blisko niego. Myślisz, że możesz kogoś przytulić tak mocno, że odciśnie się w tobie i będziesz go czuć , nawet gdy już się od ciebie odsunie."
 Zasady akcji Book Tour:
1. Każdy bloger, do którego dotrze książka, wpisuje swoje imię/nick i adres bloga na stronie tytułowej.
2. W ciągu tygodnia od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu. Mile widziane wstawienie opinii na portal LubimyCzytac.pl oraz stronę księgarni Empik.com.
3. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią akcji Book Tour i wstawić zdjęcie egzemplarza :)
4. I w końcu trzeba szybko przesłać książkę kolejnej osobie, przy której jesteście pewni, że pośle ją potem dalej :) (Najlepiej listem poleconym, by nigdzie nie zaginęła, a lepiej dodatkowo priorytetem, by była szybciej na miejscu.) Nie musicie ogłaszać, do kogo wysyłacie. Przede wszystkim uzgodnijcie wcześniej z tą osobą, czy na pewno chce książkę.

Egzemplarz z adresami musi wrócić do Natalii do 30 czerwca 2015.


Jesteście ciekawi, kto teraz dostanie książkę?

Piosenka ważna dla bohaterów.





wtorek, 26 maja 2015

Śmierć to dopiero początek...



Skazani
- Alice Hill


Cykl: Przed czasem (tom 1)
wydawnictwo: Novae Res
tłumaczenie: -
data wydania: 30.04. 2015
liczba stron: 580
moja ocena: 7+/10


   Mówi się, że wraz ze śmiercią historia zmarłego się kończy. Dla rodziny jest to zamknięty rozdział. Zapomina się o tajemnicach i wadach ukochanej osoby, a sekrety i wszystkie wątpliwości zostają pochowane w grobie, ponieważ nikt nie będzie wspominał źle członka rodziny

  Kiedy Thilli znajduje ciało swojej matki w kuchni, ma nadzieję, że ten koszmar skończy się możliwie jak najszybciej.
Jednak w jej ręce wpadają listy rodzicielki i okazuje się, że nikt tak naprawdę jej nie znał. Thilli przytłoczona informacjami, nie dokańcza zostawionej przez matkę wiadomości i teraz nie jest nawet świadoma, jakie niebezpieczeństwo na nią czyha.  


  Główna bohaterka z jednej strony irytowała mnie swoim egoizmem, z drugiej imponowała odwagą i tym, że umiała przyznać się do błędu. Dzięki temu, że jej postać nie posiadała samych zalet, wydawała się bardziej ludzka i rzeczywista.
Moją ulubioną bohaterką została Zoey, najlepsza przyjaciółka na świecie wyżej wymienionej.
Mimo, że nigdy nie widziałam jej na żywo (a pierwowzór z chęcią bym poznała), jej pełne optymizmu dialogi sprawiały, że miałam ochotę uśmiechnąć się od ucha do ucha.

"Zgubiłam się tak bardzo, że nie wiedziałam, czy potrafię wrócić na pierwotną drogę. Uciekałam, a podczas ucieczki liczyłam się tylko ja uciekająca. Zapomniałam nawet, od czego tak bardzo próbowałam się oddalić."

  W książce pojawił się trójkącik, ale jest on bardzo oryginalny i pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem. A co najważniejsze, dopiero pod koniec ,,Skazanych" ten wątek wysunął się do przodu.
W każdym razie przed Thilli trudny wybór. Dalsze postacie również zostały wykreowane bardzo dobrze i widać, że autorka poświęciła im dużo czasu. Alice Hill kładła duży nacisk na psychikę, co tym bardziej świadczy o jej dobrym przygotowaniu.

,,(...) życie bywa trudne. Czasami ma się wrażenie, że jest ,,do dupy". Ale właśnie dlatego, że napotykamy problemy, potrafimy doceniać chwilę, kiedy tych problemów nie ma..."

   Największym atutem ,,Skazanych" jest tajemniczość. Autorka do końca trzyma nas w niepewności i niektóre kwestie zostaną wytłumaczone w dwóch kolejnych częściach.
Pierwszy raz spotkałam się z książką, która odwołuje się do mitologii hebrajskiej. To właśnie na te fragmenty czekałam najbardziej i jestem w pełni z nich usatysfakcjonowana.

   Jednak przeszkadzała mi bardzo jedna rzecz- narracja. Była podzielona na różnych bohaterów i jestem jak najbardziej za takim stanem rzeczy, ale nie mogłam znieść tego, że kiedy przechodziła na drugą osobę, to wydarzenia się powtarzały, tylko że były pokazane z innego punktu widzenia. Co za tym idzie, nie było akcji. Kiedy zaczynało się dziać coś intrygującego, narracja przeskakiwała na drugą osobę i znowu czytelnik przenosił się do wcześniejszych momentów.


,,Ludzka egzystencja to całe pasmo porażek i potknięć, ale żeby upaść, trzeba najpierw stać. Dla tych chwil w pionie warto ponieść ryzyko nawet najboleśniejszego z upadków."

  Ogromnym plusem są piękne ilustracje, które zdobią książkę. Jestem nimi zauroczona. Dodatkowo, dla fanów muzyki czeka miła niespodzianka. Autorka specjalnie  dla nich stworzyła playlistę. Nie powiem, bardzo wzbogaca czytanie.
Kolejną zaletą jest lekkie pióro i prosty język, którym posługuje się debiutantka. Gdybym nie wiedziała, że to pierwsza powieść Alice Hill, nigdy bym nie powiedziała, że tak jest.

  Muszę przyznać, że ten debiut okazał się bardzo udany. Jeżeli inni autorzy będą pisać na takim poziomie, to jestem w pełni spokojna, co do kierunku, który obiera nasz rynek.

  Mam nadzieję, że jak najszybciej pojawi się druga część trylogii, a póki co, mogę Wam z ręką na sercu polecić ,,Skazanych".

Wyzwania:
Przeczytam tyle ile mam wzrostu


Za możliwość poznania historii bardzo dziękuję portalowi Recenzen't.

sobota, 23 maja 2015

Każda rodzina skrywa mroczne tajemnice


Kwiaty na poddaszu

-Virginia Cleo Andrews



Cykl: Rodzina Dollangangerów (tom 1)
tłumaczenie:Bożena Wiercińska
tytuł oryginału: Flowers in the Attic
wydawnictwo:Świat Książki
data wydania:6 marca 2014
liczba stron:384
wydanie drugie
moja ocena: 9/10

  Myślę, ze większość z Was kojarzy tę książkę. Po wznowieniu wydania, pojawiło się mnóstwo pozytywnych recenzji, a ja zachęcona nimi wypożyczyłam powieść. A dodatkową otoczkę stanowiła ekranizacja. Niedługo się przekonam czy udana :)


   Cathy wraz z trójką rodzeństwa prowadzi spokojne i szczęśliwe życie. Ma kochających rodziców, piękny dom i przyjaciół. Pewnego dnia wszystko się rozpada. Po tragicznym wypadku, matka jest zmuszona przeprowadzić się z dziećmi do swoich rodziców. Niestety, dziadkowie nie patrzą przychylnie na związek rodziców Cathy, przez co rodzeństwo jest zmuszone do mieszkania na strychu, gdzie jest więzione w strasznych warunkach.

,,Miłość nie zawsze przychodzi, kiedy się tego chce. Czasami się po prostu przydarza mimo naszej woli".

    Muszę przyznać, że fabuła naprawdę mnie zaciekawiła. Trochę poplątana, ale zapowiadała się lektura z dreszczykiem. I właśnie taką dostałam. ,,Kwiaty na poddaszu" bardzo mną wstrząsnęły. Trudno wyobrazić sobie matkę, która zamyka swoje dzieci na strychu, przetrzymuje je i zapomina o nich, a to  wszystko dla pieniędzy. Jeszcze trudniej jest myśleć o dzieciach, które musiały same radzić sobie w ekstremalnych warunkach, z dala od kochających rodziców i przyjaciół.

,,Niedobrze jest cierpieć w samotności. Lepiej przebywać między ludźmi i dzielić z nimi swój żal, nie zamykając go w sobie."


   Narratorką jest Cathy, zaledwie dwunastolatka, a musiała stać się matką dla młodszego rodzeństwa. Nikt nie zasługuje na ignorancje ze strony rodzica, a tym bardziej niewinne dziecko. Przeszła ogromną metamorfozę i bardzo ją podziwiam. Nie jest naiwna i od początku uważa, że matka coś ukrywa, ale miłość do rodzicielki na początku była silniejsza.

,,Z każdej książki, którą przeczytałam, zaczerpnęłam jeden paciorek filozoficznej mądrości, a wszystkie nawlokłam na różaniec, który miał mi wystarczyć do końca życia."

  Bardzo polubiłam rodzeństwo głównej bohaterki, a szczególnie młodsze bliźniaki. Carrie i Cory są nierozłączni i trudno wyobrazić sobie bez nich książkę. Do ich grona dochodzi najstarszy brat, Chris. To właśnie on podejmuje najważniejsze decyzje i na swoich barkach nosi największy ciężar. Ze wszystkimi bardzo się zżyłam i żal mnie ściska za serce, kiedy pomyślę o ich dzieciństwie. A będę o nich wspominać przez długi czas.

  Akcja bardzo goni, a czytelnik przez całą książkę odczuwa niepewność. Momentami musiałam ją odłożyć, żeby chwilę się zastanowić i ochłonąć. Niektóre fragmenty budziły odrazę, a inne wzruszenie. Istny rollercoaster uczuć. Język jest prosty, trafia czytelnika w serce.


,,Nadzieję powinno się malować na żółto, kolorem słońca, które tak rzadko oglądaliśmy."

 Zdaję sobie sprawę, że moja recenzja jest nieskładna i chaotyczna, ale książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i wiem, że historia rodzeństwa zostanie ze mną przez długi czas. Ostatnie co mi zostaje, to ogromnie ją Wam polecić.




1. Kwiaty na poddaszu
2. Płatki na wietrze
3. A jeśli ciernie
4. Kto wiatr sieje...
5. Ogród cieni

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Wyzwanie biblioteczne

P.S. Czy tylko my mamy ostatnio problemy z bloggerem? Nie możemy dodać gadżetów w "boczkach". Ktoś wie jak to naprawić??? Z góry dzięki ;) 

środa, 20 maja 2015

Nie jesteś nikim!

Dotyk Gwen Frost


tłumaczenie: Anna Rojkowska
tytuł oryginału: Touch of Frost   
wydawnictwo: Dreams   
data wydania: 20 września 2012
liczba stron: 312
ocena: 5/10


        Chyba każdy z nas marzył o mocy, która pozwalałaby poznać najskrytsze tajemnice drugiej osoby. Jednak nie wszystkie sekrety są warte odkrycia. Niekiedy prawda niesie ze sobą konsekwencję, które trzeba znieść.
 Gwen Frost przekonała się o tym na własnej skórze. Gdy dowiaduje się strasznego faktu o koleżance, a jej mama ginie, zostaje przeniesiona do Akademii Mitu, gdzie będzie poznawać swój dar. Jednak nie jest to zwykła szkoła. Chodzą tam potomkowie największych wojowników: Spartanie, Wikingowie, Rzymianie. Tutaj mity stają się prawdą.



Athena - Goddess of Wisdom, Strategy and Combat. Zeus' favorite child born from his own head. The ideal daughter.   ,,Mity, legendy, magia - to wszystko prawda. I jest częścią nas. Pielęgnujemy nasze mityczne dziedzictwo, żeby służyło nam w walce z chaosem i ciemnością, które by inaczej pochłonęły cały świat."   

   Przed przeczytaniem tej książki bałam się, że okaże się typową młodzieżówką. Głównie sięgnęłam po nią, bo akurat była dostępna w bibliotece i znajdowała się blisko lady, więc wystarczyło tylko wyciągnąć po nią rękę. Niestety okazało się, że moje obawy się potwierdzały. ,,Dotyk Gwen Frost" niczym się nie wyróżniał. Autorka miała ciekawy pomysł z bogami i pradawnymi wojownikami, ale wydaję mi się, że połączyła za dużo wierzeń i mitów. Mogła się skupić na jednym i lepiej dopracować pomysł.

   Niestety bohaterka mnie  irytowała. Ciągle się obwiniała. Czuła się winna za śmierci matki, chociaż zabił ją pijany kierowca i za dziewczynę zabitą w Akademii, której nawet nie lubiła i nie znała. Jennifer Estep starała się zrobić z niej odważną osobę, ale zdecydowanie jej nie wyszło. Najdziwniejsze było to, że Gwen nie umiała w ogóle walczyć, a broniła się naprawdę znakomicie przed silną walkirią, która uczyła się posługiwania bronią od dzieciństwa. Mało prawdopodobne. Oczywiście nie byłoby książki młodzieżowej, gdyby bohaterka nie była brzydka i nie kochała się w mega przystojniaku. Jednym zdaniem- nie polubiłam tej bohaterki.

   
  Na plus książki jest brak trójkącika, którego się spodziewałam. Jednak pojawił się w książkę chłopak, który miał raczej typowy charakter i wygląd, dla tego gatunku powieści. Niebezpieczny, arogancki, silny, wysoki, czarne włosy. To już było i to nieraz. Najgorsze było to, że ciągle na siebie wpadali. Ciągle. Niby przez przypadek. Trudno było mi nie przewracać oczami za każdym razem. Chyba cytat na dole dobrze określa całą ich relację w tym tomie.



Nike - the goddess of victory in Greek mythology by Jericho Benavente   ,,-Przepraszam, że wpadłam na ciebie - wymamrotałam ponownie, wstając z ziemi. -Nie zabijaj mnie, dobrze?
Logan również się podniósł i spojrzał na mnie z czymś, co niemal można było uznać za uśmiech.
-No, nie wiem - mruknął. -Cyganki łatwo się zabija. Nie zabrałoby mi to dłużej niż sekundę."

  ,,Dotyk Gwen Frost" dłużył mi się niemiłosiernie, jak na jej objętość i dużą czcionkę. Nie przepadam za książkami, które mają mało stron i dużo części. Uważam, że to wyzysk czytelnika, który zamiast zapłacić 45 zł za 1000 stron, płaci ponad 100 zł za tyle samo, tylko że w kilku częściach. 

   Uważam, że zmarnowałam weekend przy tej książce. Mogłam się bardziej przyłożyć do nauki, zamiast czytać akurat tę powieść. Teraz mam zły humor i dużo materiału do nauczenia z ewolucjonizmu. ,,Dotyk Gwen Frost" może spodobać się tylko nastolatkom, które nie mają dość gatunku młodzieżowego i chcą przeczytać kolejną typową książkę.


Wyzwania:
Czytam fantastykę III
Czytam Opasłe Tomiska

niedziela, 17 maja 2015

Filmowa niedziela


Filozofowie



premiera: 21 sierpnia 2013
czas trwania: 1 godz. 40 min
gatunek: Dramat, Thriller, Sci-Fi
reżyseria i scenariusz:John Huddles
ocena: 8/10


  Postanowiłam, że integracja w rodzinie jest najważniejsza i trzeba zacieśniać więzy. Diana zaproponowała cotygodniowe spotkania z filmem, ponieważ z moim kuzynem stwierdzili, że mam duuuuże zaległości w temacie. Możecie się teraz spodziewać co niedzielnych recenzji filmów.

   Wybraliśmy ,,Filozofów" ze względu na plakat i to, że Kuba go nie oglądał. CUD. 
 Produkcja opowiada o uczniach, którzy wraz z nauczycielem spędzają ostatni dzień szkoły w dość nietypowy sposób. Pedagog stawia przed wychowankami odwieczne pytania i chce, żeby wzięli udział w eksperymencie. Musieli sobie wyobrazić, że nastaje apokalipsa, a w bunkrze jest miejsce dla połowy z nich. Uczniowie stają przed wyborem, który ma za zadanie zmienić ich poglądy na różne rzeczy. 

  Ciężko było wciągnąć się w film. Nie wiedzieliśmy, czy akcja w końcu się rozkręci, bo jak na nastolatków przystało mieliśmy dość słuchania o filozofii.
Kiedy zaczął się eksperyment, nie mogliśmy się oderwać. Trudno było przewidzieć ruchy bohaterów, często nas zaskakiwali. A to jest trudne. Były trzy próby i każda pokazywała coraz to inne rzeczy. 
Zakończenie to zupełnie inna bajka. Myślę, że nikt się nie spodziewał takiego obrotu spraw. 
Jak na tytuł przystało, końcówka była iście filozoficzna i nie zrozumieliśmy jej od razu. Musieliśmy szukać pomocy u wujka Google, a kiedy znaleźliśmy odpowiedź zamurowało nas. 

  Film porusza ważny temat, dotyczący wartości człowieka i dokonywanych przez niego wyborów. Pokazuje, że ludzkość nie będzie miała przyszłości, jeżeli wyprzemy się swojego człowieczeństwa i każdy człowiek jest równy i ma tą samą wartość. 

  Nie mamy co narzekać na grę aktorską, jedynie nie spodobała nam się główna bohaterka, która komicznie podnosiła jedną brew. Wśród obsady znalazła się  Bonnie Wright (Ginny Weasley). 
Mimo ciężkiego tematu zdarzały się wybuchy śmiechu. A to zasługa Chipsa :) Jedyna rzecz, która nie do końca nam pasowała to mała ilość piosenek. 

 ,,Filozofowie" wywarli na nas tak duże wrażenie, że postanowiliśmy zrobić coś podobnego. Tylko że mieliśmy za mało osób. Ale wszystko jeszcze przed nami. 

  Film nie należy do łatwych, porusza ważny temat, który trzeba przemyśleć, ale jesteśmy zdania, że warto poświęcić na niego swój czas.  

Dziwne, że nigdy wcześniej o nim nie słyszeliśmy.

Marcowe mole