.nag

niedziela, 10 kwietnia 2016

Żywe wspomnienia



Turniej w Gorlanie -

John Flanagan





Wydawnictwo: Jaguar
tłumaczenie: Zuzanna Byczek
tytuł oryginału :The Tournament at Gorlan
data wydania:listopad 2015 (data przybliżona)
liczba stron:360
moja ocena: 9/10



  Każdy z nas ma historię do której lubi wracać. Dla mnie tą opowieścią są ,,Zwiadowcy”. To właśnie im zawdzięczam początek swojej przygody z fantastyką. A jak przystało na fana serii, nie mogłam przegabić jej prequel'a.

  W Araluen dzieją się podejrzane rzeczy. Król Oswald oddala nagle ze służby wiernych mu zwiadowców i postanawia zamieszkać w twierdzy barona Morgarath'a. Jednak poddani nie wydają się tym faktem zdziwieni.
Inaczej jednak myślą usunięci zwiadowcy. Halt wraz z Crowley'em postanawia przyjrzeć się dokładnie tej sprawie. Na jaw wychodzi antykrólewski spisek, który muszą jak najszybciej zlikwidować.


  ,,-Pewien mądry człowiek powiedział mi kiedyś: nie wierz    niczemu, co słyszysz, póki nie zobaczysz tego na własne oczy. 
Crowley spojrzał na Halta. 
-Kto tak powiedział? Pritchard? [...] 
Halt udawał, że zamyślił się na chwilę, a potem uśmiechnął się i odparł: 
-Nie. Chyba ja sam to powiedziałem. Czasem bywam bardzo mądry." 


  Kiedy usłyszałam, że John Flanagan napisał prequel do ,,Zwiadowców" byłam bardzo szczęśliwa. Jednak przy radości pojawiły się również obawy, czy autor utrzyma poziom serii, tym bardziej, że ostatnie spotkanie ze ,,Zwiadowcami" do najbardziej udanych nie należało. Nie zamierzam trzymać Was w napięciu, dlatego od razu mówię, że  John Flanagan znakomicie poradził sobie z zadaniem.
 Postacie i dialogi były nie tylko naturalne, ale również wprawiały czytelnika w dobry humor.
Ale zacznijmy od początku.

  Każdy kto czytał ,,Zwiadowców" ten wie, co stało się z lordem Morgarath'em oraz do czego doprowadziły jego intrygi. Mogłoby się teraz wydawać, że poznanie tej powieści nic nowego nie wniesie, ale nic bardziej mylnego. John Flanagan nie tylko wspaniale wykreował świat i postacie, ale wprowadził wiele ciekawych wątków, dzięki czemu czytelnik nie mógł się nudzić.


,,-Zapewniam cię- powiedział Crowley- że zrobiłeś na niej wrażenie. W dodatku ją rozbawiłeś. A to zawsze dobrze wróży w przypadku kobiet.
Halt patrzył przed siebie, myśląc gorączkowo.
- Uwierz mi - dodał Crowley, który w całtm swoim dotychczasowym życiu pocałował dwie kobiety, z których jedna była jego matką - że znam się na kobietach."


rangers apprentice:   Bohaterów nie dało się nie polubić, a ich słowne potyczki niejednokrotnie wywoływały salwy śmiechu. Owszem, brakowało mi Willa czy Cassanry, ale wyczyny młodego Halt'a i Crowley'a były wspaniałym pocieszeniem. Oprócz dwójki sławnych zwiadowców pojawiły się nowe , równie ciekawe postacie, ale znalazło się również miejsce dla starych znajomych. 

,,Nagle uderzyła go [Crowleya] pewna myśl. Ściągnął brwi. - Zauważyłeś, że Leander dolewa mleka do kawy?
Halt mruknął.
-To dzikus. "

 Świetne wykreowane postacie to nie wszystko. Fabuła była co prawda prowadzona bez nagłych zwrotów akcji ( nie licząc końcowego), ale to nie wpłynęło znacząco na tempo czytania.  Ja odnalazłam w powieści stary, dobrze znany klimat serii; dużo humoru, bajkowy świat i wspaniałych bohaterów. I ogromny apetyt na kolejne części :) 

 Zwiadowcy - wczesne lata:
1. Turniej w Gorlanie

7 komentarzy:

  1. Muszę zwrócić uwagę na tę serię, bo to co o niej napisałaś bardzo mnie zainteresowało.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zwiadowców" jeszcze nie czytałam, ale może to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba czuję się już za stara na Zwiadowców ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby fantastyka, której nie lubię, a jednak mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bym chętnie sięgnęła. Może najpierw po Zwiadowców, jeszcze nie znam tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach całą serię. Uwielbiam fantastykę i mam wrażenie, że seria bardzo by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przyznam, że po przeczytaniu dwóch pierwszych części jakoś nie mam ochoty kontynuować przygody ze "Zwiadowcami". Jak dla mnie to jednak literatura dla młodszych czytelników :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twoje przybycie
A my teraz wierzymy skrycie,
że jeszcze nieraz do nas wpadniesz
i kolejną recenzje szybko chapniesz:)

Marcowe mole